Tygodnik lokalny powiatu nakielskiego

Spotkanie w Senacie RP

KOMISJA– Rolnictwo ekologiczne w Polsce się skończyło, nim się jeszcze dobrze nie zaczęło – mówi Danuta Pilarska, rolniczka ekologiczna z Retkowa (gm. Szubin), przewodnicząca zarządu głównego Stowarzyszenia Ekoland o planach Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi związanych z nową perspektywą unijną na lata 2014-2020.
Nieciekawa przyszłość
We wtorek, 12 listopada, w Senacie RP odbyło się posiedzenie senackiej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Rozmawiano o tym, jaka jest przyszłość rolnictwa ekologicznego w Polsce. I jak przekonuje Pilarska ze Stowarzyszenia Ekoland w Szubinie, jest nieciekawie w tej sprawie. Oczywiście, jeżeli zostaną utrzymane w mocy propozycje Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi.
Nim zaczęli już skończyli
– Rolnictwo ekologiczne w Polsce się skończyło, nim się jeszcze dobrze nie zaczęło – mówi Pilarska. – Ministerstwo rolnictwa zaproponowało wiele zmian, które w konsekwencji mogą być bardzo szkodliwe dla rolnictwa ekologicznego w Polsce. Może też po prostu zagrozić bytowi rolników ekologicznych – dodaje.
Zapłacą mniej
– Tych zmian niekorzystnych jest wiele – wylicza Pilarska. – Np. degresywność dopłat. Na posiedzeniu komisji wiceminister rolnictwa Zofia Szalczyk stwierdziła, że rząd chce obecnie wspomagać małe gospodarstwa ekologiczne. Pełne dopłaty otrzymywać miały gospodarstwa 10-hektarowe, później miały być takie do 20 ha, a gdzieś w toku prac na styku parlamentu i ministerstwa pojawiła się mowa o tym, że dopłaty mają być takie, że uprawy rolnicze o powierzchni do 100 ha mają otrzymywać do 100 procent płatności. To po prostu chaos, jeżeli chodzi o sposób przygotowywania ustawy. A trzeba dodać, że przewidziano dopłaty o 50% niższe od tych, które spożytkowano w PROW 2007-2013 – dodaje.
O co chodzi?
– Generalnie pani minister Szalczyk stwierdziła, że gospodarstwo ekologiczne to jest takie do 10 ha i tym gospodarzom należy pomagać najbardziej – informuje Pilarska. – No, a co z tymi, co przez lata powiększali swoje areały? To teraz mają je wyłączać spod upraw rolnych? Rolnicy byli wpierw namawiani, aby zwiększali areał swoich gospodarstw, a teraz chce się ich za to karać. To dziwne podejście – stwierdza.
Scenariusz gry
– Być może scenariusz szykowany przez Komisję Europejską ma na celu ograniczenie wzrostu monokultur rolnych w Europie oraz ma na celu zapobieżenie dalszemu wzrostowi koncentracji ziemi ornej przez koncerny żywnościowe – mówi Elżbieta Janicka ze Żnina, rolniczka ekologiczna z Ekolandu. – Jeżeli tak, to propozycje UE idą w dobrą stronę. Tylko dlaczego ofiarami na tej wojnie jako pierwsi mają być polscy rolnicy? – pyta.
A Europa Zachodnia od dawna zdaje sobie sprawę z zagrożeń płynących ze strony międzynarodowych koncernów biotechnologicznych i spożywczych. Co nie przeszkadza jej absolutnie w eksporcie do Polski swojej żywności do swoich sklepów.
Regres polskiego rolnictwa ekologicznego?
– Zagrożenia rozwoju rolnictwa ekologicznego pojawiły się w 2013 roku, gdy minister rolnictwa wprowadził 13 marca nowe rozporządzenie, poważnie ograniczające dostęp do dotacji w pakiecie „rolnictwo ekologiczne” – stwierdzono w specjalnym raporcie wydanym w biurze analiz polskiego parlamentu. – Całkowicie wstrzymano dofinansowanie upraw sadowniczych. Trwałe użytki zielone (TUZ) połączono z wymogiem posiadania zwierząt roślinożernych, co jest dobrą decyzją, jednak zwierzęta ograniczono tylko do „kolczykowanych” to jest do bydła, koni, owiec i kóz. Ustalono zbyt wysoki poziom obsady tych zwierząt (minimum 0,5 DJP1/ha). Zmiany te w połączeniu z innymi, bardziej atrakcyjnymi pakietami programów rolno-środowiskowych spowodowały odpływ rolników z rolnictwa ekologicznego i w roku 2013 można się spodziewać zmniejszenia liczby gospodarstw ekologicznych w Polsce, co będzie ewenementem na skalę światową. Projekt PROW na lata 2014-2020 przewiduje dalsze obostrzenia, co pogłębi regres polskiego rolnictwa ekologicznego. Przewidziano dopłaty o 50% niższe od tych, które spożytkowano w PROW 2007-2013. Stawki dotacji do 1 ha pozostaną takie same, jak w PROW 2007-2013, za to zmniejszona zostanie o połowę dotowana powierzchnia – poinformowano w raporcie.
Emigracja upraw i przemysłu
W trakcie posiedzenia komisji zwrócono uwagę, że rozwijający się przemysł przetwórczy związany z rolnictwem ekologicznym już „emigruje” na „zachód”, za przemieszczającymi się z Polski uprawami ekologicznymi. Jako przykład podano aronię (roślina z rodziny różowatych).
Ważny głos
– Ważne jest to, że kilka rolniczych organizacji ekologicznych, lecz niestety nie wszystkie, czy też rolnicza Solidarność zapowiedziały wspieranie działań na rzecz zapobieżenia tym planom ministerstwa rolnictwa – stwierdza Pilarska. – Ważne były też głosy, które padły ze strony posła do Parlamentu Europejskiego Janusza Wojciechowskiego oraz senatora Jerzego Chróścikowskiego – przewodniczącego komisji rolnictwa w senacie, iż należy zrobić wszystko, by nasz ekologiczny produkt rolny stał się europejskim hitem, a nie zakończył swój byt szybciej, niż rozpoczął – dodaje.
Dane nie kłamią
Dane przedstawione podczas posiedzenia komisji wykazały jedną rzecz. Dynamika wzrostu ilości gospodarstw ekologicznych w Polsce w ostatnich latach była imponująca. Problem polega na tym, że dynamika produkcji ekologicznej nie odpowiada do końca tendencjom europejskim i światowym.
A jak przekonywał autor analizy zaprezentowanej w senacie dotyczącej przyszłości rolnictwa ekologicznego prof. Jerzy Szymona, nowoczesny świat idzie w stronę produkcji ekologicznej. Powołał się na przykład Stanów Zjednoczonych, które do Europy eksportują GMO, a importują z niej… żywność ekologiczną.
Tezy ministerstwa
– Można się zgodzić z tezami, że ministerstwo poprzez niektóre działania chce zahamować nadużycia związane z tak zwanymi „uprawami ekologicznymi”, które tak naprawdę nimi nie są – ocenia Pilarska. – I szkoda, że urzędnicy dopiero teraz zauważyli ten problem. Natomiast tezy jakoby produkcja rolnicza z naszych ekologicznych gospodarstw była zbyt droga dla konsumentów uważam za nietrafione. Tak samo głosy ze strony obecnego rządu, niektórych posłów i senatorów, że nasz wewnętrzny rynek produktów ekologicznych nie istnieje, chciałabym porównać do tego, jakie możliwości sprzedaży swoich produktów ekologicznych mają rolnicy na tzw. zachodzie, a jakie ograniczenia w tejże sprzedaży nakładane są na nas – polskich producentów żywności ekologicznej. Tu nie ma co porównywać – podkreśla.
Stanowisko i analiza
Na naszej stronie internetowej zamieściliśmy stanowisko Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi w sprawie rozwoju rolnictwa ekologicznego w Polsce oraz analizę dokonaną przez ekspertów z biura analiz parlamentu dotyczącą polskiego rolnictwa ekologicznego.
Paweł Prus

Stanowisko Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi w sprawie rozwoju rolnictwa ekologicznego w Polsce

Analiza dokonana przez ekspertów z biura analiz parlamentu dotyczącą polskiego rolnictwa ekologicznego

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.